Praktyka jazdy w miasteczku ruchu drogowego

Od początku roku szkolnego czekałem tylko aż w końcu uda mi się zdobyć kartę rowerową. Lubię jeździć rowerem,  a na ostatnie urodziny dostałem naprawdę fajny sprzęt od wujka. Niestety rodzice cały czas powtarzali, że jeżeli chcę nim jeździć sam po mieście to muszę mieć kartę rowerową. Przez długi czas musiały mi więc wystarczyć tylko niedzielne wycieczki z rodzicami po drogach rowerowych…

Mini ruch drogowy

miasteczko ruchu drogowegoZanim w ogóle przystąpiliśmy do sprawdzianu na kartkę rowerową musieliśmy parę razy pójść do innej szkoły w mieście. Wszystko dlatego, że tylko ta szkoła ma przy swoim boisku wybudowane tak zwane miasteczko ruchu drogowego. Szczerze mówiąc na początku nawet nie do końca wiedziałem co jest i czego powinienem się spodziewać, przez co nie bardzo chciało mi się też tam iść. Jednakże okazało się, że to miejsce jest naprawdę super! Wyglądało to jak mini ulica – razem ze wszystkimi znakami, pasami dla pieszych, skrzyżowaniami, a nawet małym rondem. Wyglądało to naprawdę fajnie i bardzo podobały mi się też ćwiczenia z rowerami, które tam mieliśmy. Jazda na rowerze była bardzo przyjemna, a jednocześnie wydaje mi się, że nauczyłem się nawet nowych rzeczy. Wiem już jak bezpiecznie poruszać się na rowerze, no i w końcu przestałem mylić znaki drogowe. Jednak praktyka czyni mistrza! Kiedy w końcu nadszedł dzień egzaminu czułem się bardzo pewnie, właśnie dzięki ćwiczeniom na tym placu.

Egzamin był banalnie prosty, nawet ten teoretyczny! A wydawało mi się, że to on sprawi mi więcej problemów. Ale mimo, że do rozpoznania było dużo znaków to poradziłem sobie dobrze i rozwiązałem test bezbłędnie. Część praktyczna była tylko przyjemną formalnością, więc bez problemu dostałem kartę rowerową. Teraz mogę jeździć gdzie chcę i to zupełnie sam.