kominy

Kominy w nowym domu

W życiu każdego człowieka czasami potrzebne są zmiany. U mnie właśnie tak było, bo miałam problemy z mieszkańcami mojej małej miejscowości. Tam każdy każdego znał, i plotki były wszechobecne.

Kominy na dachu nie wyglądały najlepiej

kominyTeraz powitał mnie Poznań i jestem zadowolona, że w końcu zmieniłam otoczenie. Tutaj nikt nikogo nie ocenia. Jest święty spokój. Wybraliśmy taki ładny domek. Jedyne co mi się w nim nie podobało to duże to jakoś znieść. To wszystko dlatego, że dom ten miał dwa różne ogrzewania do wyboru. Od dziecka uwielbiałam kominki i tu właśnie taki był jaki sobie wymarzyłam. Duży, wyłożony kamyczkami, po prostu cudo. Widać było, że poprzedni właściciel włożył w to dużo serca, aby to wszystko przygotować, bo kamyczki były przyklejane ręcznie i ułożony z nich został ciekawy wzór. Jak tylko zobaczyłam, że jest tu taki kominek, to od razu powiedziałam mężowi, że nie chcę już szukać dalej. Drugą z metod ogrzewania tutaj były piece na pellet, na których zbytnio się nie znałam. Mąż mi coś tam tłumaczył, że jest to takie coś, co samo pobiera takim wężykiem ten produkt do opału, i nie trzeba chodzić do pieca, bo ustawia się miarkę, która wystarcza tam na jakiś czas. Spodobało mi się to rozwiązanie, bo w poprzednim domu to ja dokładałam do pieca zazwyczaj. Mąż rozpalał rano i jechał do pracy, a moim zadaniem było utrzymanie tego domowego ogniska. Teraz będę miała o jedno zajęcie z głowy. Zawsze miałam dużo roboty, bo oprócz ogrzewania były też inne obowiązki. Przede wszystkim pranie i prasowanie. Tego było najwięcej, bo tylko rodzina ciągle dorzucała mi rzeczy do prania, a ja musiałam się tym wszystkim zajmować.

No i gotowanie, choć przyznam szczerze, że często zamawiałam coś gotowego, bo nie należę do dobrych kucharek, więc takie wyjście jest lepsze.