Dachy z dachówki – moje wspomnienia z dzieciństwa

Dziś jestem dojrzałą kobietą i robię rekonesans mojego życia. Gdy przekroczy się pewien wiek i jest się bliżej mety niż startu wspomnienia stają się najbardziej wartościową rzeczą w życiu. Uwielbiam wspominać. Najpiękniejszy czas mojego życia to dojrzewanie. W Warce się urodziłam i dorastałam. Tam też opiekowała się mną moja babcią, gdy rodzice pracowali w stolicy.

Wareckie dachy z dachówki

dachy z dachówki w WarceByłam aktywnym dzieckiem. Wszędzie mnie było pełno, a koleżanek i kolegów nigdy mi nie brakowało. Wspinaliśmy się na drzewa, dachy, płoty – byleby jak najwyżej. Warka jest piękna i tak ją zapamiętałam. Mnóstwo tam domów z dachami z dachówki. Zdarzało się nieraz o taką zahaczyć. Ach, nie było lamentu, gdy przyszłam ze zdartym kolanem do domu. Babcia zawsze była wyrozumiała, bo musiała. Wiedziała, że jeśli mi czegoś zabroni, raczej i tak to zrobię, ale po kryjomu. Wywróżyła mi nawet zawód kominiarza, choć to nie stało się prawdą. Bo to nie kominy mnie fascynowały. Ja po prostu kochałam leżeć na dachu i nocą patrzeć w gwiazdy – bo wtedy było do nich bliżej, a w dzień być ponad hałasem i zgiełkiem miasta. Pamiętam z tego okresu nie tylko dachy z dachówki w Warce. Były i również inne dachy w innych miastach, ale dachówka była moją faworytką. Nie nagrzewała się tak mocno jak blacha i nie brudziła jak papa. Wspaniale jest mieć takie wspomnienia. Czuję uśmiech na twarzy i ciepło w sercu, gdy sobie o tym przypominam.

Warka na zawsze pozostanie w mym sercu, bo tam została moja babcia i tam zostali moi pierwsi „przyjaciele”. Czas spędzony z nimi, czy to na dachach domów, czy na brzegu pobliskiej rzeki był czasem, który mnie ukształtował i uwarunkował to co teraz robię. Mogę projektować domy i spełniam się w tej pracy, bo kieruję się wyobraźnią i własnym doświadczeniem.